Mieliście piękną rocznicową podróż .
Lwów jak najbardziej w moim klimacie. Ciekawa jestem porównania z
Wilnem.
Może kiedyś napiszesz coś o poprzedniej wyprawie?
Ja nigdzie nie wyjeżdżałam, za to hodowałam sobie grzybka
tybetańskiego.
Nie wiem czy pamiętasz ale był dosyć popularny w czasach naszego
dzieciństwa.
Niedawno przypomniałam sobie o nim. Popytałam znajomych i dostałam
porcję malusieńkich miniaturowych kalafiorków.
Metoda rozmnażania jest bardzo prosta. Trzeba tylko pamiętać żeby ziarna kefirowe nie stykały się z niczym metalowym, bo wtedy giną.
Używam mleka w butelkach, 3,2 % . Oczywiście najlepsze byłoby
niepasteryzowane i nie homogenizowane.
Wkładam porcję grzybka do słoika i zalewam nieprzegotowanym mlekiem. Na
górę zakładam czapeczkę z gazy lub papierowego ręcznika.
Czekam dzień lub dwa. Przecedzam przez plastikowe gęste sito żeby oddzielić
“kalafiorki” od gotowego produktu.

Płuczę je pod bieżącą wodą i ponownie zalewam mlekiem. Żadna filozofia,
prawda?
Proporcje dosyć trudno podać, wszystko zależy od temperatury panującej w
kuchni. Im niższa tym dłużej będzie się robił kefir.
Jeżeli użyjemy większej ilości ziaren to przyspieszymy proces. Raczej nie
da się nic zepsuć ,także można bez obaw eksperymentować.
Na początek wystarczy łyżka grzybka. Szybko powiększa swoją objętość.
Naddatki można zamrozić i obdarować kogoś.
Z dużej ilości grzybkowego kefiru robiłam także serki. Nie były rewelacyjne.
Są trochę kwaśniejsze ale może zdrowsze?
Naddatki można zamrozić i obdarować kogoś.
Z dużej ilości grzybkowego kefiru robiłam także serki. Nie były rewelacyjne.
Są trochę kwaśniejsze ale może zdrowsze?
Na początku kefir bardzo mi smakował potem coraz mniej,więc zakończyłam kurację.
Nic na siłę, trzeba słuchać swojego organizmu.
Dokładnie wypłukałam kalafiorki, poczekałam aż woda obcieknie. Przełożyłam do małego słoiczka i włożyłam do zamrażarki. Za jakiś czas pewnie go znowu odmrożę.
Dla zainteresowanych właściwościami wklejam link z wyczerpującym opisem.
Nie wiem czy to panaceum na te wszystkie dolegliwości. ale na pewno nie szkodzi.
Wypróbowałam na sobie :)
http://grzybektybetanski.pl/wlasciwosci-zdrowotne-pelen-tekst/