Oczywiście, jak wiesz, ja także nie lubię trzymać się przepisów.
Zajrzałam do lodówki, do warzywnych zapasów i wyszło mi to:

Poddusiłam na oleju kilka ząbków czosnku, parę cebul, liście laurowe i ziele angielskie.
Dorzuciłam kilka marchewek, dużego buraka i kawałek selera.
Wszystko wcześniej starłam na tarce o dużych oczkach. A do tego dodałam sporo pieczarek. Na koniec dołożyłam ugotowaną kaszę jaglaną, plus pół szklanki surowej.
Całość zblendowałam i do pieca na 180 stopni, tak jak kazałaś.
Piekło się długo. Pasztet wyszedł trochę za wilgotny, następnym razem skoryguję to kaszą. Więcej sypkiej, lub nie dogotuję do miękkości.
Smak ma fajny. Doprawiłam pieprzem, solą, curry, ostrą papryka i sosem sojowym.
Można zrobić go jeszcze ostrzejszym. ;)

A to moje dzisiejsze śniadanko.

Nabrałam ochoty na następne eksperymenty. Upiekłam dwa pasztety i już nie ma po nich śladu, tylko zdjęcia zostały. :)
Ale smacznie wygląda! Chyba narobiłaś mi smaku i jutro będę musiała znowu piec pasztet...
OdpowiedzUsuńDzięki. Taki nawet ma "mięsny" kolor.
UsuńJutro też piekę. Dopracuję ten, a drugi będzie z soczewicą, takie mam zmówienie.
O, z soczewicą na pewno będzie pyszny. Zrób fotkę :)
UsuńWiesz jak to u mnie z fotami...
Usuńzastanawia mnie ta surowa kasza- dlaczego, co to daje ?
OdpowiedzUsuńpoza tym- zgłodniałam :)
Myślę, że wciąga wilgoć.
Usuńw sumie niedogotowana tez by dobrze wciagala...tak jakby co, czasem niedogotowany ryz w golabkach robi spustoszenie wilgociowe ;) i sosu brakuje!
UsuńOpakowana, właśnie tak zrobiłam przy następnym, sprawdziło się.
UsuńNiedogotowałam i sypnęłam więcej suchego.
Ciagle jeszcze ne zrobilam, ale zrobie! bardzo apetycznie wyglada. Wczoraj zrobilam salatke z jarmuzu ugotowanego, cieciorki, cebuli , czosnku i marchewki podduszonej..na cieplo doskonale a na zimno tez niezle.Jarmuz jestteraz na topie!
OdpowiedzUsuńDziękuję.:)
UsuńBardzo fajny skład sałatki. Wcale się nie dziwię, że pyszna na zimno i na ciepło.
Wygląda wspaniale! Bardzo, bardzo...:)
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo, bardzo. :)
UsuńNawet dało się zjeść. Dzisiaj piekę nowe. Ale nie takie same, bo to nudne.
Ha! Ja też piekę! I najfajniejsze w nim to, że można w nim upiec wszystkie lodówkowe zaległości :)
UsuńCzyli taki pieczony kompostownik, hrehrehre.
UsuńHelou,kaszy nigdy nie dodawałam ,jakoś wydawała mi się zbędna,ale ja nie wege,wiec mogę walnac jajo na ten przykład:)
OdpowiedzUsuńCześć Dora, fajnie, że do nas wpadłaś.:)
UsuńKasza dodaje fajnego smaku i ciamkatośći, ja też nie jestem wege, tylko bezmięsna. Walę jaja, ale tylko z wolnego wybiegu.
Wygląda bardzo smakowicie:)
OdpowiedzUsuń